Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Język i logika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Język i logika. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 grudnia 2014

Przygody nieuczciwego podatnika. Debilizm polskiej biurokracji

W każdej ludzkiej historii obecny jest element psychologiczny. Zawód urzędnika, zwłaszcza w polskiej odsłonie, jest od zawsze obiektem moich kpin i złośliwości. Zjawisko biurokracji jest dla mnie jednym ze zjawisk najbardziej niezwykłych, absurdalnych i idiotycznych, choć oczywistym jest, że państwo bez urzędów istnieć nie może. Tyle, że gdyby zlikwidować 50% istniejących urzędniczych stanowisk, najprawdopodobniej cały aparat państwowy, szczególnie zaś Skarb Państwa, głęboko by odetchnął. Z całą zaś pewnością odetchnęliby obywatele. 

W moim odczuciu machina biurokratyczna jest przede wszystkim w miarę wygodną przechowalnią pracowników nieudolnych, nietwórczych i pozbawionych jakichkolwiek szczególnych ambicji czy pomysłu na własne życie, choć ta reguła, jak każda, ma swoje wyjątki. Spotykam wielu urzędników kompetentnych, kulturalnych, a przy tym uprzejmych, przystępnych i sympatycznych. Czasami trafiam jednak na tępych, upartych, intelektualnie i interpersonalnie ograniczonych, a przy okazji niemiłych, wyzutych z umiejętności rozumienia czyjejś trudnej sytuacji i zazwyczaj kompletnie pozbawionych poczucia humoru. 
 
Miewam wrażenie, że dużo prościej byłoby wynegocjować wypłatę gotówki z zepsutym bankomatem, niż spowodować, by pani Krysia czy Helenka nadały bieg jakiejkolwiek, najprostszej nawet sprawie. Tym bardziej, że z urzędniczego punktu widzenia, nawet sikanie nie jest tak po prostu proste.

niedziela, 9 listopada 2014

Psychologiczna opinia sądowa na zlecenie prywatne

Ważna informacja:
Osoby czytające poniższy artykuł informuję, że od dawna nie jestem już biegłym sądowym w zakresie psychologii i nie udzielam żadnego poradnictwa w tym obszarze. Nie orientuję się także w obecnych przepisach, które dotyczą udziału psychologów w postępowaniach, ani w praktyce prawa na tej płaszczyźnie. 
 
 
Biegły sądowy to specjalista z jakiejś dziedziny, sporządzający dla sądu ekspertyzę i opinię w konkretnej sprawie i w zakresie swoich specjalistycznych kwalifikacji. W teorii sąd, aby podjąć możliwie słuszną decyzję, potrzebuje biegłych z powodów zupełnie oczywistych – po prostu nie dysponuje profesjonalną wiedzą z zakresu dyscyplin nie związanych z samym prawem i jego praktyką. Wynika to z prostego założenia, że sędzia nie zna się na wielu rzeczach, mających znaczenie dla konkretnej sprawy sądowej. Jeśli rozstrzygnięcie problemu wymaga zasięgnięcia wiadomości specjalnych, sąd powołuje więc biegłego sądowego z określonej dziedziny.


Teoretycznie można wyobrazić sobie, że w ramach toczących się postępowań, znaczenie mogą mieć informacje specjalne właściwie z każdego obszaru tematycznego. Z tego punktu widzenia, biegłym sądowym w pewnych warunkach może zostać przedstawiciel dowolnego zawodu. Przykładowo – jeśli przedmiotem sprawy lub dowodem w niej jest zegarek, sąd w razie dotyczących zegarka wątpliwości, może powołać biegłego zegarmistrza, choć takie rozwiązanie będzie raczej jednorazową, wyjątkową sytuacją. W praktyce, biegli sądowi to zazwyczaj przedstawiciele kilku powtarzających się profesji – psychologowie, psychiatrzy i lekarze innych specjalności (przede wszystkim medycyny sądowej), specjaliści kryminalistyki, specjaliści od analizy wypadków drogowych, rzeczoznawcy w różnych zakresach itd. Osobną, specyficzną grupę stanowią sądowi tłumacze przysięgli (w pewnym sensie tłumacz również jest biegłym sądowym).   

środa, 28 sierpnia 2013

Alkohol, cyfry i liczby

W środowisku osób zdrowiejących z uzależnień wielką rolę odgrywają liczby. To całkiem zrozumiałe – rok albo dwa bez alkoholu czy innego narkotyku to naprawdę wielkie osiągnięcie, powód do dumy i radości. 

Często więc, w odniesieniu do długości abstynencji, od trzeźwiejących przyjaciół słyszę wypowiedzi w rodzaju: „no, wiesz, cyfra robi swoje”, „tak, tak, cyfra zobowiązuje!”, „…i nie chodzi tutaj o cyfrę”, itd. Tak się składa, że tego typu sformułowań używają zwłaszcza osoby o kilkunastoletnim okresie abstynencji… 




Nie byłbym sobą, gdybym się nie przyczepił, jako językowy upierdliwiec oznajmiam więc wszystkim trzeźwiejącym: 

„Cyfra” to jedynie znak graficzny, symbolizujący określoną liczbę (wg Słownika Języka Polskiego: „cyfra – znak służący do zapisywania liczb”, polecam: http://sjp.pwn.pl/szukaj/cyfra).

W odniesieniu do dni, miesięcy czy lat używamy określenia „liczba” – liczba dni, miesięcy, lat itd. 

Jeśli alkoholik czy narkoman pozostaje trzeźwy od 15 lat, to „15” nie można nazwać „cyfrą”, bo piętnaście to liczba składająca się z dwóch cyfr: „1” i „5”. 

Nawet jednak w odniesieniu do abstynencji rocznej czy kilkuletniej („jednocyfrowej”, że się tak wyrażę…) użyć należy określenia „liczba trzeźwych lat” (bo przecież nie „cyfra lat abstynencji”…).

No, a znane powiedzenie mówi, że nie liczba zdobi człowieka, czy jakoś tak... ;)




  

wtorek, 20 sierpnia 2013

Wzmocnienie negatywne

Wzmocnienie negatywne to wypracowany na gruncie nauk behawioralnych termin wyjątkowo często kojarzony i mylony z pojęciem kary. Ponieważ sens tego określenia bywa najróżniej rozumiany, w tym wpisie przedstawię własne spojrzenie na problem. Jako, że nie jestem behawiorystą, podkreślam, że jest to moja opinia w odpowiedzi na często, moim zdaniem, popełniane błędy.      

Wzmocnienie to każde zdarzenie, które następując po określonym zachowaniu zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia tego zachowania w przyszłości (stąd też pewnie nazwa). Już z samej tej definicji wynika, że kara nie może być wzmocnieniem - sensem kary jest bowiem z założenia eliminacja lub zmniejszenie prawdopodobieństwa zachowania, z którym kara zostaje powiązana (więcej na temat kary Czytelnik przeczyta tutaj). 

Jeśli więc człowiek daje psu ulubiony przysmak za to, że pies przyniósł rzucony patyk, a pies dzięki temu chętniej następnie ów patyk przynosi – wręczenie przysmaku jest wzmocnieniem reakcji przynoszenia patyka. 

Jeśli człowiek uderza psa kijem za to, że szczeka na dziecko, to uderzenie kijem jest karą za ujadanie i stosowane jest w nadziei na eliminację reakcji szczekania. 






piątek, 26 kwietnia 2013

Kolejny cesarz...

Całkiem niedawno, bezpośrednio po kolejnym z prowadzonych szkoleń, miałem przyjemność odbyć ciekawą, choć krótką pogawędkę z jednym z Uczestników. Ów sympatyczny młodzieniec, żegnając się ze mną, powiedział:

- Wiesz, ja nie wspomniałem, że ja też studiowałem psychologię...
- Oooooo - zaciekawiłem się - to świetnie. A gdzie? 
- W Mysłowicach.   

Przyznam, że w tym momencie trochę zgłupiałem. Nie słyszałem o żadnej kształcącej psychologów uczelni w Mysłowicach (właściwie to nie słyszałem o żadnej w ogóle uczelni w tym mieście...), a przecież mieszkam całkiem niedaleko. 

- To w Mysłowicach jest psychologia??? - zapytałem ze zdziwieniem, żywiąc już zresztą pewne podejrzenia.
- Ojej, no dobra, socjologię, ale... - odparł mój rozmówca, z miną wymownie sugerującą, że zupełnie niepotrzebnie czepiam się nieistotnych szczegółów. 

Bycie psychologiem nader często bywa zabawne i z wielu powodów dziwny jest to zawód. Ale w tym przypadku miałem zapewne do czynienia z kolejnym cesarzem-uzurpatorem, a zainteresowanych odsyłam do jednego z dawniejszych wpisów... 

poniedziałek, 16 lipca 2012

Dlaczego wyjątek potwierdza regułę?

Czasem słyszę, że ktoś zastanawia się - dlaczego istnieje powiedzenie, że "wyjątek potwierdza regułę?" 

Sądzę, że jest to problem typowo logiczny.

Od reguł właściwie nie powinny istnieć wyjątki. Doświadczenie uczy jednak, że istnieją i że w zasadzie nie ma takiej reguły, od której nie można znaleźć wyjątku.