Halucynacje
i urojenia to dwa nagminnie mylone pojęcia z zakresu psychopatologii.
HALUCYNACJE (in. omamy) – to objawy psychopatologiczne przyjmujące
postać fałszywych doznań ze strony któregokolwiek ze zmysłów. O omamach mówimy
więc, kiedy osoba chora widzi, słyszy lub czuje coś, co w intersubiektywnie
dostępnej rzeczywistości nie istnieje – np. słyszy nieistniejące głosy, widzi
nieistniejące obrazy, widzi i czuje wędrujące po własnej skórze, nieistniejące
insekty itd.
Co niezwykle ważne – halucynacje
rozpoznaje się wyłącznie wówczas, kiedy osoba przeżywająca takie doznania nie
zdaje sobie sprawy z ich fałszywości, a zatem pozostaje wobec nich
bezkrytyczna. Brak krytycyzmu wobec własnych przeżyć omamowych to konieczny
warunek rozpoznania halucynacji. Jeśli osoba spostrzegająca nieistniejące
zjawiska zdaje sobie sprawę z ich nierealności, nie można mówić o omamach.
Pseudohalucynacje (pseudoomamy) – mimo nazwy są również
specyficznym rodzajem halucynacji. O pseudoomamach mówimy, kiedy chory opisuje
swoje doznania jako obce, pochodzące z zewnątrz, ale istniejące wewnątrz ciała,
dochodzące do świadomości niejako z głębi organizmu. Najbardziej powszechnym
przykładem pseudohalucynacji są sygnalizowane przez pacjenta „głosy w głowie” –
głosy, które „rozlegają się” wewnątrz głowy chorego (typowe głosy omamowe są
odbierane przez pacjentów jako dochodzące z zewnątrz, np. z powietrza, zza
ściany, z telewizora itd.).
Halucynoidy – są to doznania jakościowo podobne do halucynacji,
różnią się jednak od nich tym, że osoba chora zdaje sobie sprawę z ich
nierealności. Innymi słowy – pacjent widzi, słyszy lub odczuwa nieistniejące
zjawiska, ale pozostaje wobec nich krytyczny, wie, że w rzeczywistości nie
istnieją. Halucynoidy bywają obecne w niektórych chorobach układu nerwowego,
np. w pewnych postaciach epilepsji.
UROJENIA (czasem in. deluzje) – to zespoły fałszywych sądów i przekonań na temat rzeczywistości,
w które chory niezachwianie wierzy, pomimo wszelkich dowodów ich oczywistej nieprawdziwości.
Jeden z moich pacjentów sprzed wielu lat uważał na przykład, że cała twórczość
zespołu Myslovitz wymierzona jest przeciwko niemu – w tym duchu interpretował jako
wrogie najbardziej nawet niewinne fragmenty tekstów piosenek.
Urojenia dzielą się na wiele
rodzajów, najbardziej podstawowy podział obejmuje jednak ich dwie postacie:
- urojenia o charakterze prześladowczym – chyba najczęstsza postać
urojeń, w przypadku których chory uważa się za osobę prześladowaną i pokrzywdzoną.
Jest na przykład przekonany, że cała rodzina spiskuje przeciwko niemu, usiłując
go zgubić lub po prostu pozbawić pewnych dóbr. Czasami zespół urojeniowy
obejmuje znacznie szersze kręgi prześladowców – wszystkich mieszkańców bloku,
osiedla, personel szpitala, wszystkich obywateli kraju itd.
- urojenia o charakterze wielkościowym – kiedy chory jest
przekonany o własnej nadludzkiej mocy lub niezwykłym wpływie na rzeczywistość, wydarzenia
i dzieje. Czasami uważa się za osobę wybraną, obdarzoną szczególnymi
umiejętnościami i możliwościami, omnipotentną i niepokonaną. Znałem pacjentów
uważających się za bogów lub pomazańców bożych. Jedna ze znanych mi pacjentek
utrzymywała telepatyczne kontakty z wybitnymi osobistościami zza oceanu itd.
Urojenia prześladowcze i
wielkościowe mogą u jednego chorego występować naprzemiennie, a nawet
współwystępować – wystarczy bowiem, że pacjentowi uważającemu się za mesjasza
(nastawienie wielkościowe) ktokolwiek usiłuje przeszkodzić w realizowaniu
misji… i już może pojawić się wyolbrzymione poczucie niezawinionej krzywdy
(nastawienie prześladowcze).
System urojeniowy może wykazywać
dość znaczne, wewnętrzne uporządkowanie i logiczną konsekwencję. Tak jest w
przypadku choroby dawniej nazywanej paranoją – chory tworzy systematyczne i na
pierwszy rzut oka czasem nawet niemal zupełnie sensowne zespoły sądów, na
przykład dotyczących tego, że rodzina usiłuje na wszelkie sposoby zawładnąć
jego majątkiem. Jeśli jego obawy okażą
się jednak objawem chorobowym, a stopień ich uporządkowania i logiczności jest
wysoki, to w odniesieniu do takich urojeń używamy określenia paranoiczny.
Jeśli system urojeniowy wykazuje rażące
wewnętrzne sprzeczności, jest nielogiczny i niespójny, oderwany od
rzeczywistości i niekonsekwentny, a czasem zupełnie absurdalny i niedorzeczny
(jak w schizofrenii paranoidalnej) używamy określenia paranoidalny. W
urojeniach typu paranoidalnego w sposób bardzo wyraźny manifestują się głębokie
zaburzenia myślenia, będące zresztą podstawowym objawem zespołów
schizofrenicznych.
Panie doktorze, mam dziwne urojenia – również w przypadku urojeń
jednym z głównych kryteriów diagnostycznych jest objaw braku krytycyzmu. Własny
system urojeniowy jest dla chorego czymś absolutnie sensownym i prawdziwym.
Dlatego nie należy oczekiwać, że pacjent opisze swe przeżycia jako „urojenia”.
Warto w tym miejscu przytoczyć także
podstawową w psychopatologii zasadę mówiącą, że z myśleniem urojeniowym nie
dyskutuje się, ponieważ jest to zupełnie pozbawione sensu. Nie ma sposobu na
przekonanie chorego, że jego urojenia są tylko urojeniami – niezależnie od
ilości i jakości dostarczanych dowodów na absurdalność i niedorzeczność
głoszonych przekonań, chory uparcie wierzy w zbudowaną strukturę urojeniową,
czasem tym silniej, im bardziej zdecydowanie ktokolwiek stara się mu to
wyperswadować. Taka po prostu jest specyfika urojeniowego myślenia.
Zarówno
halucynacje (in. omamy) jak i urojenia (czasem, dużo rzadziej nazywane
deluzjami) to tzw. objawy psychotyczne. Oznacza to, że są objawami
charakterystycznymi dla psychozy, czyli choroby psychicznej w ścisłym sensie.
Omamy
i urojenia należą do grupy tzw. objawów
wytwórczych, ponieważ są w pewnym sensie wytworzone przez proces chorobowy,
stanowią wytwór zmienionej świadomości osoby cierpiącej (czasami nazywane są
także produkcją psychotyczną, jednak mnie to ostatnie określenie wydaje się
idiotyczne).
Z punktu widzenia innych
kryteriów klasyfikacji halucynacje i urojenia nazywamy objawami pozytywnymi (o objawach pozytywnych mówimy wtedy, kiedy u
osoby chorej występuje coś, co nie powinno występować u osoby zdrowej, czegoś
jest więc „za dużo”, coś „zostało wytworzone”. Objawy negatywne to inaczej objawy
ubytkowe – mówimy o nich wówczas, kiedy u osoby chorej obserwować można
brak lub deficyt czegoś, co powinno występować u osoby zdrowej – np. zanik
motywacji i napędu życiowego, spłycenie emocji itp.).
Halucynacje i urojenia mogą
występować jednocześnie lub względnie niezależnie od siebie. O ile urojeniom
nie muszą towarzyszyć halucynacje, o tyle halucynacjom niemal zawsze towarzyszą
urojenia, i w takim przypadku zespół urojeniowy bywa chorobową interpretacją
pochodzenia i sensu doznawanych omamów. Wynika to z naturalnej potrzeby
wyjaśniania obserwowanych zjawisk, na przykład na zasadzie: „skoro słyszę głos
Boga (omamy), to najprawdopodobniej jestem nowym Mesjaszem (urojenia)”.
Jak zwykle - pozostaje problem
różnicowania urojeń i zwykłych, niedorzecznych ale nie będących urojeniami,
dziwacznych przekonań. Zainteresowanym Czytelnikom polecam jeden z dawniejszych artykułów, dotyczących nieprawidłowości psychologicznych występujących u ludzi zasadniczo zdrowych psychicznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz